O autorze
Tłumacz. Prowadzi zespół tłumaczy "Polska The Times". Zwolennik zdrowego rozsądku.

Zakażmy odprawiania egzorcyzmów

Poczucie bezsilności i absurdu może cię dopaść wszędzie. W tramwaju i autobusie. Podczas randki i na spacerze. Mnie dopadło podczas lektury wczorajszego numeru bezpłatnego „Metra”. Krótki tekst pod tytułem „Zabił, bo nie chciała wyrzec się szatana”. Synowi postawiono zarzut śmiertelnego pobicia 75-letniej matki. Znęcała się nad nią również i córka. Oboje zatrzymano. Byli głęboko wierzący. Syn codziennie chodził do kościoła. Cała mieszkająca w Ostrowcu trójka wierzyła, że dom jest nawiedzony przez ducha. Nad cierpiącą na Alzheimera staruszką mężczyzna przez tydzień odprawiał „własne” egzorcyzmy. W końcu pobił na śmierć. Podobno sama matka chciała, aby odprawił je miejscowy ksiądz. Odmówił. Zapamiętajmy tego – bez najmniejszej ironii – prawdziwego bohatera

Podobno. Podobno. Nie znamy szczegółów tego jakby żywcem wyjętego ze średniowiecza dusznego dramatu szaleństwa i paranoi. Możemy się tylko domyślać, że chodzi o ludzi głęboko zaburzonych. Sadystów. Sprawą zajmie się sąd. Ale nad wszystkim unosi się mroczna lepkość religijnego fanatyzmu. Można sobie wyobrazić opadającą w mrok Alzheimera i płynąca jak motyl we mgle bezradną staruszkę. To choroba, która unieważnia sens w samym rdzeniu naszej egzystencji. Syna – jak pisze „Metro” – przystawiającego krzyż do twarzy matki i każącego jej pić święconą wodę.

Można.

Tylko co z tego?

Egzorcyzmy. Szatan jak realny byt w naszym ciele i umyśle, którego można wytłuc z człowieka młotkiem wiary. Prawdziwy, a nie filmowy Obcy – 8. pasażer Nostromo. Słynny precelek, którym zadławił się George W. Bush i który wykrztusił z siebie z pomocą ochrony. Zabobon podniesiony do rangi terapii. Gdybyś przypadkiem zapomniał – jesteśmy w XXI wieku!


Całkiem niedawno w mojej okolicy na miejscu po odciętej gałęzi drzewa ktoś dostrzegł Matkę Boską. Zawodzenie pieśni religijnych i płaczliwe modły – łącznie z „Boże coś Polskę” – trwały tygodniami. Wieczorami na wietrze jakby zawstydzone ludzkim szaleństwem nieśmiało drżały płomyki świec. Do dziś dygoce jak wspomnienie owych upojnych zaślubin przypięta do drzewa uschięta róża. Wiara zapewne czyni cuda. Jednak gdyby z gałęzi puściła do ciebie oczko Matka Boska chyba poważnie rozważyłbyś wizytę u terapeuty.

Przypomnijmy, że zwolennikiem egzorcyzmów jest i było wielu wybitnych ludzi Kościoła. Choćby Jan Paweł II. Po wywiad z głównym polskim egzorcystą ustawiają się w kolejce poważne dzienniki. Książek na ten temat nikt nie zliczy.

Ostrowiec nie jest osamotniony.

Kościół milczy. Milczą ksiądz Oko i Krystyna Pawłowicz. Milczą ostatnio objawieni jako liberałowie nad liberałami hierarchowie Gądecki i Nycz. Zwolennicy zblatowania Kościoła z państwem. Sztamy na wieki, gdzie państwo ma być sztubakiem klęczącym w kącie. Najlepiej na grochu, żeby przypadkiem nie wpadł mu do głowy jakiś głupi pomysł. Z ambony nie widać ludzkiego dramatu tylko kojące sumienie morze głów wiernych.

Na usta ciśnie się mnóstwo pytań. Na żadne z nich, nawet gdyby pozwalał na to stan jej zdrowia, nie odpowie już brutalnie zamordowana staruszka. Jej kochające Boga i matkę dzieci skończą tam, gdzie powinny – w więzieniu. Z pewnością zajmie się nimi więzienny kapelan. Daj Boże – egzorcysta.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...