Samotność liberalnego inteligenta

Jesteś liberalny w kwestiach światopoglądowych? Uważasz, że kościołowi nic do państwa? Sądzisz, że ma ono obowiązek tworzyć prawo wolne od nacisku wszelkich grup religijnych, ideologicznych czy wyznaniowych? Jeśli tak, to dzisiejsza scena polityczna nie oferuje ci żadnego wyboru. Witaj w wyborczym klubie „samotnych serc”. Liberalny inteligent – o ile chce pozostać w zgodzie z sobą i światem własnych wartości – nie ma na kogo głosować. Smutne. I prawdziwe.


Nic jednak nowego. Od początku polskich przemian – z wyjątkiem może Ruchu Palikota w 2011 roku – człowiek o liberalnym światopoglądzie nigdy nie miał „swojego” ugrupowania. Zawsze dokonywał wyboru mniejszego lub większego zła. Zapominał przy tym – albo udawał – że wybór tego ostatniego nie jest dobrem, lecz co najwyżej zyskaniem chwilowego spokoju sumienia. Moralną podróbką, po której od biedy można jeszcze spojrzeć w lustro.

Historia zatoczyła koło. Pomyślałem o tym obserwując żałosne i tragikomiczne umizgi Twojego Ruchu do SLD Millera. Jeszcze całkiem niedawno ludzie Palikota stanowili zdaniem tego politycznego machera „naćpaną hołotę”, z którą nie pokażesz się w żadnym towarzystwie. Ot, banda porąbańców, odmieńców i przebierańców. Zwykłą i zupełnie nieskrywaną pogardę wobec „Palikotowców” przez miesiące widziałeś w każdej niemal wypowiedzi Millera na ten temat. A to wyjątkowy spec od cynizmu. I co? Trawką zarosło? TR to dla szefa SLD taka sama przystawka jak LPR i Samoobrona dla Kaczyńskiego. Pamiętacie jeszcze te nazwy?

I do tego ugrupowania Palikot uderza w koperczaki! Nie wiadomo – śmiać się czy płakać. Tak traci się twarz. W życiu i polityce. I proszę nie opowiadać bzdur, że w tej ostatniej nigdy nie mówi się nigdy. To żałosny banał, który od ponad dwu dekad wciskają nam do głów polscy politycy. Proszę też, aby TR nie obrażał mojej – jego byłego wyborcy – inteligencji ppwtarzaniem, że chodzi o groźbę wygranej PiS. Czuję zażenowanie, gdy widzę najrozsądniejszego i najbardziej sensownego polskiego polityka średniego pokolenia Andrzeja Rozenka, gdy publicznie wciska nam ten kit. Tymczasem prawda jest prosta – bez obecności na samorządowych listach SLD Palikot poniesie kolejną klęskę. W jednym z niedawnych wywiadów mówił, że sukcesem będzie zdobycie choćby 20 mandatów. Dlaczego? Bo teraz ma ich 9! To tekst uczniaka, a nie poważnego polityka. Taki „sukces” będzie po prostu kolejną katastrofą. Na szczęście dla rozmówcy litościwy dziennikarz nie drążył sprawy.

Skąd próba aliansu z SLD? Twój Ruch mimo wielu obietnic lidera w żaden sposób publicznie nie wyjaśnił swoim wyborcom – pisałem o tym w dwóch felietonach – przyczyn klęski w eurowyborach. Nie wybrał drogi autoanalizy, refleksji i pracy nad odbudową poparcia, lecz skoku do przodu. Najbardziej prymitywne dla polityka rozwiązanie, gdzie wyborcę traktuje się jak idiotę. Najczęściej występującymi w telewizji ekspertami TR są – uwaga! – Marek Siwiec i Robert Kwiatkowski. To dzisiejsze twarze partii awangardy, która miała robić rewolucję! Chichot historii. Policzek dla tych liberalnie myślących inteligentów, którym chce się jeszcze pamiętać choćby ostatnie dwie dekady. O czasach odleglejszych już nie wspominając. Zagłosujesz na takie ugrupowanie? Tego oczekiwałeś od Palikota?

A może wolisz „liberalne” millerowsko-czarzaste SLD. Łudzisz się, że podzielają twoje poglądy w sferze obyczajowej? Są przeciw klerykalizacji życia społecznego? Za państwem świeckim? Wolne żarty. To najbardziej konserwatywne obyczajowo ugrupowanie, które dostosuje się do każdych czasów i wymogów. Zanim oddasz glos na SLD przypomnij sobie, co zrobiło w sferze światopoglądu, gdy miało władzę. Kościołowi nigdy nie było tak dobrze jak za rządów Millera. Chętnie widziałby go z powrotem u władzy.

Ostatni trzeci złudny wybór liberała – PO. Kardynalny błąd polega na tym, że wielu z nas absolutnie bez żadnych podstaw uznało kiedyś, że to partia ludzi otwartych światopoglądowo. Pokażcie tam jednak choć jedną znaną osobę wyznającą takie właśnie poglądy. Gotową zaryzykować konflikt z kościołem. Bronić państwa świeckiego przed falą klerykalizmu. Przez 7 lat nie przyjęto żadnej ustawy zahaczającej o kwestie światopoglądu! In vitro, związki partnerskie, fundusz kościelny, edukacja seksualna w szkołach. PO to meduza. Próbujesz dotknąć – zdefiniować – przepływa ci przez palce. Chwytasz – znów się wyślizguje. Dosłownie – śliska sprawa. Paradoksalnie trwała efemeryda, która przyjmuje kształt zgodny z okolicznościami. Zero ideologii w pozytywnym, a nie sekciarskim, znaczeniu tego słowa. Od – idei, którą się wyznaje i realizuje. Sądzę, że już boleśnie przekonuje się o tym profesor Małgorzata Fuszara. Platforma Obywatelska to Zelig Woody’ego Allena – bohater, który perfekcyjnie upodobniał się do osoby, przy której stanął. Zawsze rozmyta. Bez konturów. Jasnych granic. Stanowi wierne odbicie lidera. Podobnie zresztą jest w przypadku SLD.

Jaki liberał zagłosuje na partię, której twarzami coraz częściej stają się Kamiński i Giertych. A za chwilę zapewne kolejny partyzant i weteran bojów partyjnych – Dorn. Gość, który chyba na złość Bogu i nam wszystkim odgraża się, że nie będzie pisał bajek dla dzieci, co wychodzi mu najlepiej, lecz dalej zamęczał nas obecnością w polityce. Kto z otwartą głową w kwestii światopoglądu zagłosuje na ugrupowanie, zza którego wygląda twarz Niesiołowskiego, Biernackiego i Królikowskiego. A jeszcze do niedawna Gowina.

Liberalny inteligent jest osamotniony. Młodsi z nich wyjadą. Starsi powiedzą w końcu – dość. Twój Ruch dostanie w wyborach samorządowych może 0,2 proc głosów. I na tym skończy się bajka o liberalnej obyczajowo i światopoglądowo Polsce. Samotność nie jest jednak czymś, czego należy unikać za wszelką cenę. Daje człowiekowi możliwość spokojnego i zdystansowanego spojrzenia na rzeczywistość. Choć zdaję sobie sprawę, że kiepskie to pocieszenie.

Jedno jest pewne – wybór mniejszego zła nie jest dobrem. Zło pozostaje złem. Wolimy skupiać się na przymiotniku „mniejszy”, niż groźnie brzmiącym rzeczowniku „zło.” Sądzę jednak, że już w listopadzie nikt z nas nie uniknie refleksji nad pytaniem, jak długo można majstrować przy własnych wyborach moralnych. Więcej – jesteśmy liberalni w kwestii wartości i światopoglądu o ile w ogóle uprawiamy taką refleksję.
Trwa ładowanie komentarzy...